Wpisy z tagiem: mąka razowa
piątek, 12 listopada 2010
Przepis na ten chleb zapisałam kiedyś oglądając kilka lat temu program "Pytanie na śniadanie". Od tego czasu leżał sobie w segregatorze i czekał aż zdecyduję się go upiec. W końcu moje lenistwo oznaczające niechęć pójścia do sklepu po pieczywo skłoniło mnie do skorzystania z tego przepisu. Oczywiście co nieco pozmieniałam i przepis podaję w mojej wersji.
Co do samego chlebka, to nie jest to taki typowy chleb. Nie jest puszysty, a raczej bardziej ciężki i zbity. Ale smaczny i jaki zdrowy - ma w sobie całe bogactwo błonnika i pyszne ziarna. ![]() Składniki: - 100 g otrąb żytnich* - 150 g otrąb pszennych* - 150 g płatków owsianych błyskawicznych* - po 2 łyżki nasion słonecznika i dyni - 4 jajka (białka i żółtka oddzielnie) - 3 łyżki mąki pszennej białej lub razowej (użyłam razowej) - 1 łyżka roztopionego i ostudzonego masła - 3/4 szklanki letniego mleka - 25 g świeżych drożdży - 1 łyżeczka cukru Drożdże rozetrzeć w garnuszku z cukrem, rozprowadzić mlekiem, wsypać mąkę, wymieszać i przykryć na chwilę, żeby zaczyn podrósł. Otręby i płatki wymieszać z nasionami, dodać roztrzepane żółtka, masło i zaczyn, oraz pianę ubitą z białek. Wszystko wymieszać, przełożyć do dużej formy keksowej, przykryć czystą ściereczką i odstawić na około 45 minut w ciepłe miejsce. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180 st.C i piec przez około 40-45 minut. * w oryginalnym przepisie było 400 g otrąb owsianych, ja użyłam tego, co akurat miałam w domu.
poniedziałek, 11 października 2010
Są czasem takie dni, kiedy nie chce mi się iść do sklepu, ale pójść musiałabym po pieczywo na śniadanie lub kolację. Wtedy wyciągam drożdże z zamrażalnika, wyszukuję przepis na bułki i kiedy tylko drożdże się rozmrożą zabieram się za wyrabianie ciasta. W ten sposób na kolację i kolejne śniadanie możemy zjeść własne, świeże bułeczki, w dodatku takie, jakich w sklepie bym nie kupiła. Warto więc czasem dopuścić swojego wewnętrznego lenia do głosu ;)
![]() Składniki (na 10-12 bułek): - 1/2 szklanki płatków owsianych - 1-2 łyżki miodu (użyłam miodu z mniszka) - 1 łyżka (17 g) masła - 3/4 łyżeczki soli - 1 szklanka wrzącej wody W dużej misce zalać płatki, miód, masło i sól wrzącą wodą, dobrze wymieszać (aż miód i masło się rozpuszczą) i odstawić do wystygnięcia. ponadto: - 14 g świeżych drożdży - 0,5 łyżeczki cukru - 3 łyżki letniej wody - 2 łyżki zmielonego siemienia lnianego (dałam w całości) - 1,5 szklanki mąki pszennej razowej - 3/4 szklanki mąki pszennej - 1 roztrzepane jajko do posmarowania - płatki owsiane do posypania Obydwa rodzaje mąki wsypać do miski, wymieszać. Na środku zrobić wgłębienie, wkruszyć do niego drożdże, posypać cukrem i zalać wodą. Palcami rozetrzeć drożdże, żeby powstał zaczyn. Miskę przykryć i odstawić na ok. 10 minut. Kiedy zaczyn podrośnie, dodać pozostałe składniki razem z zawartością miski z płatkami i wyrobić miękkie, elastyczne ciasto (wyrabiać przez około 8 minut, ciasto może być lekko klejące). Przełożyć do lekko natłuszczonej miski, przykryć ściereczką i odstawić do podwojenia objętości. Następnie odgazować uderzając lekko dłonią i zostawić, by odpoczęło przez 5 minut. Ciasto podzielić na 10-12 równych części. Z każdej uformować bułeczkę, ułożyć na blasze i pozostawić pod przykryciem na około 30 minut, do napuszenia. Przed samym pieczeniem bułeczki posmarować jajkiem i posypać płatkami owsianymi.. Piec w temperaturze 200 st.C przez około 15 minut, aż będą ładnie zarumienione. Wystudzić na kratce. Przepis z blogu Moje wypieki (podałam z moimi niewielkimi zmianami) ![]()
piątek, 24 września 2010
Te muffinki upiekłam specjalnie dla mojego męża, który uwielbia rodzynki. Mąż był zadowolony, nam też smakowały :)
![]() Składniki (na 12 sztuk): - 50 g masła lub margaryny - 75 g mąki pszennej - 50 g mąki razowej - 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej - szczypta soli - 1 łyżeczka mielonego cynamonu - 25 g otrąb pszennych (u mnie płatki jęczmienne błyskawiczne) - 75 g rodzynek - 50 g ciemnego cukru - 50 g drobnego cukru - 1 jajko - 250 ml maślanki - sok z połowy cytryny Masło lub margarynę włożyć do rondelka i rozpuścić na małym ogniu. Odstawić do ostygnięcia. Do miski przesiać mąkę i mąkę razową, dodać sodę, sól i cynamon. Dodać otręby (lub płatki), rodzynki, oba rodzaje cukru i wymieszać. W drugiej misce lekko ubić jajko, dodać maślankę, sok z cytryny i rozpuszczone masło lub margarynę. Wymieszać. Otrzymaną masę połączyć z suchymi składnikami. Szybko wymieszać tylko do połączenia składników - mogą zostać grudki. Ciasto nałożyć do formy wyłożonej papilotkami napełniając je prawie do pełna. Formę wstawić do piekarnika rozgrzanego do 200 st.C i piec przez 15-20 minut, aż lekko się zarumienią. Można podawać je ciepłe lub w temperaturze pokojowej. Przepis z książki "Ciastka, ciasteczka i babeczki" H. Walden.
niedziela, 20 czerwca 2010
W sobotę nie chciało mi się iść do
sklepu, ale był jeden problem: skończył nam się chleb. Ponieważ zawsze w
zamrażalniku trzymam drożdże, postanowiłam upiec bułeczki, trzeba było
tylko zdecydować się na konkretny przepis. Wybrałam ten od Liski, na pszenno-orkiszowe
bułeczki z solą i rozmarynem. A skoro już zabrałam się za pieczenie
bułek w domu, to chciałam żeby były one zdrowsze od tych które mogłabym
kupić. Dlatego do tego wypieku użyłam razowej mąki orkiszowej ze sklepu
MyEcolife.
Jak się dowiedziałam*, orkisz jest bardziej wartościowym zbożem od pszenicy zwyczajnej, gdyż zawiera więcej białka, błonnika, oraz cenne minerały i witaminy A, E i D. Warto więc używać do pieczenia mąki pochodzącej z upraw ekologicznych, gdyż nie stosuje się tam żadnych szkodliwych chemicznych środków wspomagania wzrostu ani ochrony roślin. Wtedy możemy mieć pewność, że wartości odżywcze otrzymanych z takich upraw produktów zostały zachowane. Więcej o uprawach i produktach ekologicznych możecie się dowiedzieć na stronie MyEcolife. Bułeczki udały się znakomicie, były lekkie, puszyste, lekko słone i, co dla mnie najważniejsze, bardzo smakowały mojemu synkowi, który po spróbowaniu pierwszej, wszystkim w koło je zachwalał, nawet przez telefon jeśli tylko z kimś rozmawiałam :))) ![]() Składniki (na 18 bułeczek): Zaczyn:
150 g razowej mąki orkiszowej 200 g mąki pszennej 20 g świeżych drożdży (lub 1 łyżeczka suszonych) 400 g wody w temp. pokojowej Wszystko wymieszać w naczyniu, przykryć folią i odstawić w ciepłe miejsce na godzinę. Następnie dodać:
350 g mąki pszennej 120 g miękkiego masła 2 łyżeczki soli 30 g wody 60 g mleka w proszku do posmarowania bułeczek: 40 g masła - rozpuścić w garnuszku i ostudzić Wyrobić gładkie ciasto, które nie powinno się kleić (w razie potrzeby można podsypać odrobiną mąki). Można to zrobić mikserem, wyrabianie zajmie nam wtedy ok. 10 minut. Odstawić do wyrastania na 1,5 godziny. Prostokątną formę do pieczenia posmarować masłem. Ciasto podzielić na 18 małych kawałków, z każdego z nich uformować okrągłą bułeczkę, ułożyć na blasze zostawiając 1,5 cm odstępy. Posmarować roztopionym masłem, wierzch obsypać grubą solą i posiekanym rozmarynem. Odstawić pod przykryciem do ponownego wyrastania na ok. 30-40 minut. Piekarnik nagrzać do 180 st C. Wstawić bułeczki i piec je ok. 30-40 minut. * źródło: Wikipedia ![]()
poniedziałek, 08 lutego 2010
Postanowiłam przyłączyć się do Weekendowej Piekarni po godzinach i oczywiście miałam zamiar grzecznie wykonywać każde zadanie, ale bagietek nie zrobiłam, bo przeraził mnie opis wykonania, no po prostu za trudne to wszystko mi się wydawało. Drugie zadanie, czyli bułeczki owsiane wydawały się już proste, a dodatkowo kusiły ze zdjęć osób które je upiekły. Upiekłam więc i ja, w sobotę. Okazało się jednak, że tygodnie mi się pokręciły i jestem tydzień do tyłu, bo dziewczyny już zakwas zdążyły wyhodować. No nic, gapa ze mnie i już, ale bułeczki pyszne były :) Nie mam mąki chlebowej, więc użyłam zwykłej, a temperaturę pieczenia jednak bym zmniejszyła, bo mój piekarnik grzeje tylko od dołu i za bardzo mi się spody bułeczek przypiekły. Reszta bez zastrzeżeń, więc i Wy pieczcie bułeczki, bo na prawdę warto ;) Przepis podaję za Tatter. - 375g białej pszennej mąki chlebowej (wysokoglutenowej np. Manitoba)*Składniki (na 12 bułek): - 125g mąki pszennej razowej (100%) - 83g płatków owsianych - 313g wody (o temp. 24C) - 50g mleka - 33g płynnego miodu - 33g oleju roślinnego - 11g soli - 1 1/2 łyżeczki drożdży instant 1. Mieszanie i zagniatanie Na początek płatki owsiane zalać ciepłą wodą i zostawić na 20 minut. Gdy zmiękną, dają się łatwo rozgnieść pomiędzy palcami. Do płatków dodać resztę składników i wszystko dokładnie wymieszać. Następnie zagnieść średnio luźne ciasto, delikatnie lepkie od miodu. 2. Fermentacja główna Miskę z ciastem zakryć folią, zostawić na 45 min na kuchennym stole, po czym włożyć ją na noc do lodówki (4C). Pobyt w chłodzie pozwala ciastu wzbogacić smak jak również przedłużyć późniejsze przechowywanie pieczywa. Zimne ciasto kilkakrotnie odgazowywać w trakcie wyrastania (pierwsze kilka godzin). 3. Dzielenie i kształtowanie ciasta Następnego dnia, po ogrzaniu (1-2 godz. w temperaturze pokojowej) podzielić ciasto na 12 równych części (86g), lekko ukształtować, ułożyć zlepieniami w górę, zakryć i zostawić na 20 minut. Uformować sprężyste bułeczki, wierzchy maczać w wodzie, a następnie w rozsypanych na tacy płatkach owsianych. Ułożyć na blasze. 4. Ostatnia fermentacja 1 - 1 1/2 godziny w 24C 5. Pieczenie Piec w 240C przez 15 minut, zmniejszyć temperaturę do 220C i dopiekać jeszcze 10-15 minut. Można również z ciasta upiec dwa średnie bochenki (w foremkach lub free-style) - procedura jak wyżej, jedynie wydłużyć czas pieczenia. Przepis
pochodzi z książki J. Hamlemana "Bread" p. 234. Proporcje podane przeze
mnie to połowa wagi składników z przepisu oryginalnego. * jeśli Manitoba jest niedostępna, proponuje użyć mąki chlebowej tylko, o odpowiedniej wadze oczywiście ( tutaj ogólnie: 500g)
środa, 13 stycznia 2010
Od jakiegoś już czasu próbowałyśmy się z Polką umówić na wspólne pieczenie. Jednak ponieważ jest Ona niesłychanie zajętą i dużo podróżującą osobą nie łatwo było znaleźć dogodny termin. Ponieważ jednak mamy już Nowy Rok postanowiłam coś z tą zaległą sprawą zrobić i jak to ujęła Polka: przyparłam Ją do muru. Musiała w końcu podać termin wspólnego pieczenia i przepis oczywiście też. Umówiłyśmy się na ubiegły weekend, ale z wyborem przepisu łatwo nie było, bo trochę marudziłam. W końcu Polka wybrała przepis który tak pozmieniała, że trudno byłoby go poznać, gdyby się na oryginał popatrzyło. Dlatego w moim segregatorze ciasto nosi nazwę "Chlebek bananowo-orzechowy by Zawszepolka" :)) Najważniejsze jest to, że ciasto nam się udało i do tego smakuje rewelacyjnie! Jest ciężkie, ale i puszyste, wilgotne, pełne bakalii, nie za słodkie, a dodatkową niespodzianką na jaką możemy natrafić podczas jedzenia są kawałki czekolady. Polecam, na prawdę warto upiec to ciasto i to nie tylko dla samego smaku, ale też pięknego zapachu jaki roznosi się po całym domu w trakcie pieczenia. Poleczko dziękuję za wspólne pieczenie, świetny przepis, burzę mózgów, nocne rozmowy i cenne wskazówki :* Składniki: - 50 g rodzynek koryntek - 50 g suszonej żurawiny - 75 ml ciemnego rumu, whisky lub koniaku* - 100 g mąki pszennej - 100 g mąki pszennej razowej (dałam pełnoziarnistą) - 25 g kakao dobrego gatunku - 100 g gorzkiej czekolady połamanej na małe kawałki - 2 łyżeczki proszku do pieczenia - 1/2 łyżeczki sody - 1/2 łyżeczki soli - 1 łyżeczka mielonego imbiru - 1 łyżeczka mielonego cynamonu - skórka otarta z jednej cytryny - skórka otarta z jednej pomarańczy - 125 g masła o temperaturze pokojowej - 150 g cukru pudru - 2 duże jajka - 4 bardzo dojrzałe banany (o wadze ok 300g - ważone bez skóry), rozgniecione - 175g posiekanych orzechów włoskich lub orzechów pekan - 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii - 75ml maślanki** Standardową dużą keksówkę o wymiarach 32x8 cm wysmarować masłem i oprószyć bułką tartą lub mąką. Rodzynki i żurawinę zalać w rondlu rumem lub whisky i doprowadzić do wrzenia. Zdjąć z palnika, przykryć pokrywką i zostawić na minimum godzinę - owoce ładnie wchłoną alkohol. Po tym czasie delikatnie osuszyć je na sicie. Piekarnik rozgrzać do temperatury 170 st.C. (piekarnik gazowy poziom 3). Obie
mąki
przesiać do miski razem z kakao, proszkiem do pieczenia, sodą i
przyprawami. Dodać otartą skórkę z pomarańczy i cytryny, czekoladę
połamaną na
kawałki, wsypać sól i całość niedbale wymieszać. W osobnej misce zmiksować miękkie masło z cukrem, aż będzie puszyste. Dodać jajko, zmiksować dokładnie i dodać drugie jajko. Znowu zmiksować i dodać maślankę. Jeszcze raz zmiksować i dodać rozgniecione banany. Wymieszać łyżką i dodać posiekane orzechy, odsączone owoce i ekstrakt z wanilii. Następnie partiami dodawać suche składniki i mieszać łyżką - należy upewnić się że pierwsza porcja została dokładnie wymieszana przed dodaniem porcji kolejnej. Ciasto przełożyć do formy i piec przez około godzinę, robiąc próbę drewnianym patyczkiem (nakłuwamy ciasto w kilku miejscach - jeśli patyczek wyjmiemy suchy ciasto jest gotowe). Wystudzić na kratce. * Jeśli planujemy podać ciasto dzieciom, alkohol można zastąpić niesłodzonym sokiem pomarańczowym lub żurawinowym z odrobiną swojego ulubionego aromatu (świetnie pasuje aromat migdałowy) ** Zamiast maślanki można użyć tej samej ilości mleka zakwaszonego 1 łyżeczką soku z cytryny |
Zakładki:
SPIS TREŚCI
Kontakt
Księga Gości
Mój drugi blog - Haftowany
Inspirują mnie
Przepisy kulinarne Winiary
UWAGA
Tagi
![]()
![]()
![]()
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||